piątek, 16 marca 2012

" Prawda " - cz. 2

To powiedziawszy Ola i Basia pobiegły szybko do hospicjum, a Ania została sama myśląc dlaczego tym razem nie chciały żeby z nimi poszła. Przyszła do domu i jak zawsze sprawdziła GG. Kuba był dostępny. Napisała do niego. - Hej. - po krótkiej chwili odpisał.- cześć, jesteś na mnie zła ? - nie, tylko nie wiem dlaczego nie powiedziałeś mi tego wcześniej. Mogliśmy się chociaż pożegnać :( , nie mogę uwierzyć, ze już się nie zobaczymy. - Była smutna. Tęskniła za spędzaniem z nim każdej wolnej chwili. Brakowało jej tego. - Naprawdę przepraszam, muszę już iść, pa ;* - Ania nic nie odpisując wyłączyła GG, założyła słuchawki na uszy i na chwilkę przeniosła się w wyobraźni w swój świat, gdzie nikt jej nie przeszkadzał , nikt nic od niej nie chciał, była tylko ona i cudowna muzyka. Z tego błogiego stanu wyrwał ją telefon. - Cześć przeszkadzam ? - Zapytał głos w telefonie - Nie, a kto mówi ? - To ja Kuba głuptasie - Ania strasznie się ucieszyła, że do niej zadzwonił. - Co chciałeś ? - zapytała po krótkiej chwili ciszy. Kuba milczał przez chwilę. Jednak zrezygnował z tego co zamierzał jej powiedzieć i powiedział - Po prostu chciałem usłyszeć Twój śliczny głos. Trzymaj się . - Chłopak rozłączył się. Ania była zdziwiona tym telefonem. Jednak przestała o tym myśleć. - W tej samej chwili. - Musimy jej powiedzieć, on jej nie powie a jak ona się dowie to będzie to strasznie przeżywać, będzie złą na niego i na Nas. - Wiem, powiemy jej, ale jeszcze nie czas na to . Basia i Ola rozmawiały jeszcze chwilkę i poszły do sali " A " do nowego pacjenta w hospicjum, który był chory na nowotwór. Był to Kuba.  - Cześć Basia, Ola. Co ? Dziwnie tak spotkać się tu co nie ? Ja jako pacjent, a wy jako wolontariuszki. - Tak, trochę tak. - powiedziała Ola. - Powiedziałeś jej ? - zapytała Baśka. - Nie, ona myśli, że się przeprowadziłem. Niech tak zostanie. Nie chcę żeby widziała jak cierpię. Ona nawet jak widzi cierpienie nieznanych jej ludzi to płacze. - powiedział Kuba smutnym głosem. - Kiedyś i tak się dowie. - powiedziała Ola. - Lepiej późno niż wcale. - odpowiedział. Następnego dnia po szkole. - Baśka ja dłużej nie wytrzymam. Musimy jej powiedzieć, albo niech idzie z nami do hospicjum. Niech razem w spokoju porozmawiają. Później może już nie być okazji. Przecież wiesz, że on umrze. Umrze rozumiesz ? - Rozumiem, dobra niech idzie. Ania ! - Tak ? - Jak chcesz to chodź z nami dzisiaj do hospicjum. Masz czas ? - Tak, jasne chodźmy. ! - Po drodze Basia i Ola cały czas wyobrażały sobie rozmowę Anii z Kubą. Popłacze się ? A może wybiegnie ? . Doszły na miejsce. Oli i Baśce serca waliły jak nigdy. - Ania. Tu jest jeden pacjent. On nie wie, że przyszłaś, ale znasz go. Powinnaś z nim porozmawiać. - Ania była przerażona. - Przecież po to tutaj jestem, żeby pomagać. - Pomyślała i weszła. Gdy otworzyła drzwi nie wierzyła w to co zobaczyła. Kuba leżał pod kroplówką, był słaby. - Ania ? ! - Kuba ? ! Co ty tu robisz - mówiła ze łzami w oczach. - Chciałem Ci powiedzieć. Ania, ja umieram. Wolałem, żebyś myślała, że się wyprowadziłem niż, że mnie już nie będzie, że odejdę. - Ania płakała, przytuliła Kubę. W myślach modliła się, żeby to nie była prawda, żeby to była jakaś pomyłka. Po krótkiej rozmowie z Kubą wybiegła do domu. Zamknęła się w pokoju i płakała. Płakała jak nigdy. Nagle zadzwonił telefon. Wyświetlił się numer Kuby. Odebrała. - Halo ? - powiedziała niepewnie. - Ania, chciałbym Ci tylko powiedzieć, że Cię kocham. Jesteś jedyna. Przepraszam, że tak wyszło, że Cię okłamałem, ale uwierz chciałem Twojego dobra. - Kuba, Ja Ciebie też Kocham. Ale co teraz z Tobą będzie ? Ty z tego nie wyjdziesz..? Umrzesz..? Naprawdę..? Jak ty nie będziesz żył, to ja też nie ! - Aniu, Aniu spokojnie. Umrę, tego się już nie zmieni. Przyjdź jutro, bo dzisiaj lepiej nie. Czuję się strasznie i nie chcę żebyś patrzyła na mój ból, cierpienie. Do zobaczenia kochanie. - Przyjdę, obiecuję, pa skarbie. Następnego dnia, Sobota. Ania jest już w drodze do hospicjum. Chcę jej się płakać. Wreszcie doszła. Otrząsnęła się i weszła do pokoju Kuby. Powoli otworzyła drzwi, i zauważyła, że Kuby nie ma . - Przepraszam, gdzie jest chłopak z tego pokoju ? Gdzie jest Kuba ? - Ty jesteś Ania ? - zapytała wolontariuszka - Tak, to ja, ale gdzie jest Kuba ? - Ten list Ci wszystko wytłumaczy.- po tych słowach przytuliła dziewczynę i wręczyła jej list. Ania usiadła na ławkę i zaczęła czytać - " Aniu, jest ze mną coraz gorzej. Lekarze nie widzą szans na wyjście z tego. To jest już koniec. Umieram. Nie boję się śmierci. Boję się o Ciebie. Proszę nie rób niczego głupiego. Wiedz, że Cię kocham. Jesteś jedyna w swoim rodzaju, wyjątkowa. Walczyłem dla Ciebie. Żebyśmy mogli się spotykać, być razem. Jednak przegrałem. Teraz patrzę na Ciebie z góry. Zawsze byłem i będę z Tobą. Kuba " - Ania zaczęła płakać. Krzyczeć - Dlaczego ? Co on zrobił ? ! ! ! - wybiegła z hospicjum. Wbiegła do łazienki. Spojrzała w lustro, widziała Swoją zapłakaną twarz. Sięgnęła po żyletkę. - Kuba, będziemy razem, poczekaj jeszcze chwilkę idę do Ciebie. ! - Zawołała i jednym ruchem przejechała żyletką po żyłach. Na pomoc przybiegła jej mama, Było już za późno. - Przepraszam Cię mamo, będziemy teraz z Kubą patrzeć na Ciebie z góry. - były to jej ostatnie słowa. Jej marzenie się spełniło. Jest razem z Kubą, tyle że opuściła rodzinę, znajomych.. Wszystkich.

1 komentarz:

  1. Smuutne... Miałam łzy w oczach jak to czytałam;(

    OdpowiedzUsuń